Katowice - polityka, wizerunek, inwestycje
Oglądasz wersję archiwalną tematu "Katowice - polityka, wizerunek, inwestycje" z forum forumwns.org/
lauro - Pon 28 Kwi, 08 11:43 pm
Brakowało mi tematu ogólnego o Katowicach (bo mamy o "mieście markowych uczelni" i o dworcu kolejowym), o mieście w którym większość z nas studiuje Zacznę być może kontrowersyjnie, bo przeciwko obecnemu prezydentowi:
Jest alternatywa dla Piotra Uszoka!
Michał Smolorz 2008-04-28, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 11:45
Główny elektorat obecnej ekipy prezydenckiej rekrutuje się z 16 (na 37) katowickich parafii. Z tych to obwodów pochodzi aż 75 proc. głosów oddanych na obecnego prezydenta. I właśnie tam miasto gorliwie wykonuje remonty przykościelnych dróg, placów i parkingów, zapewnia zewnętrzne oświetlenie, uruchamia środki na renowację zabytków, organizuje festyny

(...)
Z drugiej strony wszyscy, którzy zgadzają się z diagnozą sformułowana w artykule, uznają, że "tak musi być". Musi, bo taki jest "demokratyczny wybór mieszkańców", a nadto żadne z ugrupowań politycznych i samorządowych nie jest w stanie zaproponować alternatywnego kandydata o silnej osobowości, doświadczeniu i wizjonerskich talentach. Debata spaliła więc na panewce. Proszę darować, ale tak stawiając sprawę, dajemy dowód oportunizmu, intelektualnego lenistwa i zaniku obywatelskich instynktów. Zaś oba naczelne argumenty, że "tak musi być" zaskakująco łatwo obalić.
(...)
W trzystutysięcznej stolicy pięciomilionowego regionu nie jesteśmy w stanie znaleźć kilku wybitnych i dobrze przygotowanych do tej roli kandydatów? Toż to absurd. Poniżej przedstawiam ledwie cztery propozycje znakomitych katowiczan pochodzących z różnych środowisk zawodowych i politycznych, wybitnych osobowości z doświadczeniem politycznym, które świetnie odnalazłyby się w roli szefa metropolii.
(...)
Wojciech Czech - architekt, historyk sztuki, regionalista, niedościgniony znawca śląskiej cywilizacji, wizjoner, współtwórca polskiej reformy samorządowej. Był pierwszym niekomunistycznym wojewodą katowickim, w czasach epokowej transformacji ustrojowej. Znakomicie odnalazł się na funkcji publicznej, świetnie zorganizował urząd i trafnie dobrał grono fachowych współpracowników. Do dziś najbardziej wyrazista i twórcza osobowość w gronie śląskich wojewodów III RP.

Jerzy Gorzelik - dr historii sztuki, świetny znawca śląskiej historii i procesów społecznych zachodzących w regionie, poliglota, autor spektakularnych akcji społecznych, w tym "ruchu śląskiej narodowości". Najmłodszy w tym gronie, ale już dojrzały polityk europejskiego formatu. Jego słabością jest brak doświadczenia menedżerskiego i urzędowego, ale w tandemie z dobrym zastępcą byłby w stanie stworzyć znakomitą ekipę, zdolną do kreacji atrakcyjnej wizji rozwoju metropolii i realizacji tego zamysłu.

Irena Lipowicz - dr hab. nauk prawnych, wieloletnia posłanka Unii Demokratycznej i Unii Wolności z wysokimi wynikami wyborczymi, stale wyróżniana w rankingach "Polityki" na najlepszych deputowanych, później świetny ambasador RP w Wiedniu i pełnomocnik rządu ds. stosunków polsko-niemieckich, obecnie profesor Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego. Z wielką swobodą porusza się po światowych salonach, a przy tym dobry znawca samorządu terytorialnego i śląskich problemów społecznych.

Andrzej Sośnierz - lekarz i menedżer służby zdrowia, dawniej lekarz wojewódzki, a potem znakomity organizator Śląskiej Kasy Chorych, obecnie poseł PiS, a przy tym wizjoner i polityk o szerokich zainteresowaniach; był zresztą kandydatem na prezydenta Katowic w 2002 r. Jego słabością jest polityczny konformizm, dzięki któremu z lekkością, jak rękawiczki zmienia partie polityczne (może to w tym przypadku zaleta?). Za to jest znakomitym menedżerem służby publicznej i ma spore poparcie społeczne.

http://miasta.gazeta.pl/k...55,5162000.html zdjęcia w pełnej wersji na
www.gazeta.plCo sądzicie o obecnym prezydencie miasta? I o tych wirtualnych kandydatach?
Zagłębiak - Wto 29 Kwi, 08 12:36 am
Nie mają szans
koza1981 - Wto 29 Kwi, 08 9:40 pm
Nie mają szans
z kim? jak? dlaczego?
Gorzelik- strasznie kotrowersyjny, do tego kibic Ruchu Chorzów
Czech, Lipowicz- niby znane osoby, a jednak nieznane
Sośnierz - za bardzo lubi zmieniać barwy
A może Smolorz, który kocha wszystkim dokopywać? Lub Kutz?
Zagłębiak - Wto 29 Kwi, 08 11:12 pm
z Uszokiem
casius - Wto 29 Kwi, 08 11:37 pm
Uszok jest ok, z punktu widzenia organizacji studenckich bardzo przychylny inicjatywom.
Widać ostatnio sporą nagonkę GW na Uszoka i ekipe.
Ciekawe dlaczego
vonBednar - Wto 29 Kwi, 08 11:45 pm
w porownaniu z naszym chorzowskim panem prezydentem to Uszok jest na pewno ok
kandydatow alternatywnych poza Sosnierzem nie znam. co do Sosnierza to mysle, ze jesli by dobrze zarzadzal miastem to niewazne jest jak czesto zmienia barwy. a z tego co slyszalem do znajomych matuli(sluzba zdrowia) to bardzo dobrze sobie radzil w slaskiej kasie chorych. wiec moze by sie sprawdzil jako prezydent miasta
emenefix - Wto 29 Kwi, 08 11:58 pm

MM UJAWNIA -> Według Katowickiej Grupy Obywatelskiej Piotr Uszok blokuje samorządność
Czy prezydent Uszok boi się mieszkańców Katowic?
qui pro quo - Sro 30 Kwi, 08 12:36 am
niedościgniony znawca śląskiej cywilizacji
Uwielbiam GW ;]. Cywilizacja śląska hahaha
lauro - Sro 30 Kwi, 08 3:03 pm
Uszok jest ok, z punktu widzenia organizacji studenckich bardzo przychylny inicjatywom.
To dlaczego co rok słyszeliśmy narzekania/marudzenie/żalenie się, że nie ma pieniędzy na Juwenalia?
park-moser - Sro 30 Kwi, 08 4:06 pm
Moim zdaniem katrowicom trzeba ok. 20 lat aby stać się miastem nad miastami. Te wszytskie nowe budowle robią wrażenie. za parę lat moze być jeszcze piekniej.
qui pro quo - Sro 30 Kwi, 08 6:00 pm
Jak na Śląsku powstawał przemysł, to w Polsce najistotniejszą kwestią były prawa szlachty.
Interesuje sie historią Śląska i wiem co się tutaj działo, co nie zmienia faktu ze mówienie o śląskiej cywilizacji jest śmieszne.
Cathy - Czw 08 Maj, 08 11:37 am
Katowice mają własny logotyp
Agencja reklamowa Fourtka zaprojektowała logotyp dla Katowic. Kluczowym elementem nowej identyfikacji wizualnej miasta jest logo odwołujące się do kształtu hali widowiskowo-sportowej "Spodek", obiektu, który kojarzy się z miastem zarówno wśród mieszkańców jak i w otoczeniu zewnętrznym.
W logotypie wykorzystano również barwy nawiązujące do specyfiki miasta. Są to kolory: niebieski, zielony oraz żółty. Niebieski określa przestrzeń - Katowice mają największą powierzchnię wśród miast z województwa śląskiego. Kolor zielony symbolizuje tereny zielone i rozwój - blisko 70% powierzchni miasta Katowice pokrywają lasy, a miasto cały czas się rozwija, przykładem są inwestycje w nim realizowane. Żółty to symbolika słońca i bogactwa. Kolor ten ma sprawić, że miasto będzie postrzegane nie tylko jako miejsce bogactwa materialnego, ale również intelektualnego. Uzupełnieniem kształtu graficznego jest specyficzna typografia.

- W logotypie użyliśmy czcionki bezszeryfowej, która ma wskazywać, że Katowice to "miasto młodych" - mówi Krzysztof Pietrek, dyrektor artystyczny Agencji Reklamowej Fourtka - Stolica województwa kojarzona jest raczej z okręgiem przemysłowym. Lekka czcionka ma zatem wspierać wizerunek Katowic jako miasta nauki, kultury i sportu - dodaje.
Wprowadzenie nowego logotypu to element działań zmierzających do odświeżenia wizerunku miasta. Będzie on używany przy działaniach promocyjnych Katowic.
http://www.wirtualnemedia...sny_logotyp.htm
Grzona - Czw 08 Maj, 08 7:57 pm
Nie jestem pewien, czy kapitaliki są takie "lekkie". Ale ogólnie krok w dobrą stronę.
Cathy - Czw 08 Maj, 08 9:08 pm
ja to zawsze z lekkim usmiechem przyjmuje hasła pt. jak są szeryfy to jest tak, a żeby było lekko to trzeba zrobić tak, bo to symbolizuje to i to
Mumin - Czw 08 Maj, 08 9:35 pm
Katowice zapomniały o swoich gwiazdach
Katowice nie potrafią wykorzystać swojego największego bogactwa - mieszkańców, którzy są często znani na całym świecie. Pamiątkowe tablice muszą fundować prywatne osoby, bo dla magistratu ważniejsza jest kanalizacja.
Na domu, w którym mieszkała Aleksandra Wąsik vel Śląsk nie ma tablicy, która by o tym przypominała
Kilka lat temu byliśmy świadkami żenującego spektaklu, kiedy urzędnicy długo bronili się przed jakimkolwiek upamiętnieniem założycieli miasta - Richarda Holtzego i Friedricha Grundmanna. W końcu ustąpili. Jeden ma dziś pamiątkową tablicę, imię drugiego nosi ulica.
Wszyscy mieli nadzieję, że urzędnicy odrobili lekcję historii i wreszcie zaczną się chwalić wybitnymi byłymi mieszkańcami. Nic z tego. Katowice nadal nie potrafią wykorzystać swojego największego bogactwa. Urzędnicy ignorują fakt, że miasto, jego historię i prestiż tworzą ludzie. Ci bardzo znani i ci trochę już zapomniani. Magistrat z uporem promuje hasło "Katowice. Miasto wielkich wydarzeń", choć równie dobrze mogłoby ono brzmieć: "Katowice. Miasto wybitnych ludzi".
O nich muszą się jednak troszczyć sami katowiczanie. Jarosław Lewicki już ozdobił pamiątkową tablicą dom, w którym mieszkał wybitny rzeźbiarz Andrzej Szewczyk. Teraz zamierza to samo zrobić z domem jednego z najbardziej znanych surrealistów na świecie - Hansa Bellmera.
Z kolei Witold Naturski, krewny znanej aktorki Aleksandry Śląskiej, sam powiesi tablicę na domu przy ul. Poniatowskiego 34, w którym mieszkała. Przykłady zmarnowanej pamięci, a przez to szansy na promocję Katowic, można mnożyć. Na Poniatowskiego 22 mieszkał aktor Bogumił Kobiela, niedaleko zaś pisarz Alfred Szklarski, jest też rodzinny dom światowej sławy operatora filmowego Sławomira Idziaka.
Urzędnicy będą się bronić, że przecież co roku każdy może głosować na osobę, którą chce przypomnieć w Galerii Artystycznej na placu Grunwaldzkim. Problem w tym, że w tym tempie jej zapełnienie zajmie jeszcze kilkanaście lat. Przez ten czas w gwarze szumnych zapowiedzi milionowych inwestycji zginie zwykła ludzka pamięć o tych, którym zawdzięczamy wybitne odkrycia, świetne filmy czy dobre książki.
Jeśli katowiccy urzędnicy nadal nie będą potrafili chwalić się wielkimi mieszkańcami, przykleją miastu łatkę miejsca bezbarwnego i nijakiego.
http://miasta.gazeta.pl/k...19,5194447.html
koza1981 - Czw 08 Maj, 08 9:36 pm
a dla mnie ten logotyp jest jakis taki mało wyrazisty. Spodek- no fajnie, ale czy Katowice to tylko Spodek? Brakuje mi nawiązania do symboliki regionu- nie chodzi mi tu o jakieś powielanie schematów Śląsk=krupniok, piwo, familok, biedaszyb, ale jakiś detal prosty- cos takiego, jak wykorzystanie kół zębatych w Silesii. Nienachalne, ciekawe graficznie i nowoczesne.
vonBednar - Czw 08 Maj, 08 9:40 pm
Katowice to na pewno nie tylko Spodek. ale mysle, ze jednak wiekszosc ludzi kojarzy Katowice glownie ze Spodkiem.
Grzona - Czw 08 Maj, 08 9:48 pm
ja to zawsze z lekkim usmiechem przyjmuje hasła pt. jak są szeryfy to jest tak, a żeby było lekko to trzeba zrobić tak, bo to symbolizuje to i to
Cathy, do wszystkiego można dorobić ideologię.
lauro - Pią 09 Maj, 08 11:08 am
Nowe logo Katowic nawet mi się podoba. Jedyne, na co pomarudzę, to nazwa miasta. Sorry, ale 10 sekund pisania i ustawiania koloru to trochę za mało wkładu. Inwencja by była widoczna już, gdyby napisano nazwę małymi literami (katowice) - to jest jakiś wyznacznik młodości i wolności, a nie czcionka bezszeryfowa.
Zagłębiak - Pią 09 Maj, 08 12:16 pm
powinni napisac Silesianą ?
vonBednar - Pią 09 Maj, 08 4:52 pm
powinni napisac Silesianą ?
twoją staraną
lauro - Pią 09 Maj, 08 8:14 pm
powinni napisac Silesianą ?
nie, Silesiana byłaby dobra dla tych miast, w nazwie których nie występuje litera W* - bo moim zdaniem nieczytelność tej litery to ogromna wada czcionki.
spokojnie wystarczyłaby Georgia, coraz powszechniej używana w internecie. ale jest szeryfowa, nie symbolizuje wolności tak jak Arial
*
http://www.silesia-region..._html/ps_02.gifPS vonBednar, "staraną"?
Piotruś - Pią 09 Maj, 08 9:21 pm
ja się nie zgadzam ze Smolorzem, że rządy Uszoka są totalną porażką,
do mnie przemawia np. jakość nowego asfaltu na odcinku DTŚ od Silesii i pod tunelem, to jest 1. klasa, tyle aut dziennie jeździ a nie ma oznak psucia. Podobno całość sfinansował skarb państwa, Ok, ale nie wierzę że sam na to wpadł:)
dla porównania wyremontowana krajowa 1. na wysokości Sosnowca i Jaworzna to chałtura, w zeszłym roku robili tam i lepiej nie porówywać do nawierzchni z ul Chorzowskiej kolo Wesołego miasteczka.
Stara autostrada w Gliwicach to utopienie kasy, ogromne koleiny zaraz po długim remoncie od razu trzeba było by rwać i od nowa...
koza1981 - Nie 18 Maj, 08 10:05 pm
Wyższa Szkoła Zarządzania Ochrona Pracy (z siedziba na "starym" WPiA przy Bankowej) reklamuje sie hasłem "Studiuj w centrum Katowic". Dla mnie brzmiało to kuriozalnie, zwłaszcza, że taki baner wisiał bardzo długo na dworcu w Bytomiu- bądź co bądź mieście, które ma prawdziwy rynek i deptak, a nie takie namiastki, jak Katowice.
lauro - Nie 18 Maj, 08 10:16 pm
"Studiuj w centrum Katowic"
Nie widzę w tym nic złego. Gdyby napisali "starówka", to pewnie bym się oburzył na takie ukryte porównanie do starówek miast średniowiecznych (Kraków, Warszawa). Centrum to dla mnie pojęcie geograficzne, równorzędne z "zachodem" i "południem".
koza1981 - Nie 18 Maj, 08 10:24 pm
koza1981 napisał/a:
"Studiuj w centrum Katowic"
Nie widzę w tym nic złego. Gdyby napisali "starówka", to pewnie bym się oburzył na takie ukryte porównanie do starówek miast średniowiecznych (Kraków, Warszawa). Centrum to dla mnie pojęcie geograficzne, równorzędne z "zachodem" i "południem".
Mnie zastanawia, na czym ma polegać atrakcyjność owego centrum? Bo rozumiem, że w Warszawie sa mniej i bardziej prestiżowe adresy- wiec może centrum Katowic jest lepsze, niz np Piotrowice? Choć szczerze mówiąc, podejrzewam, że chodzi tu o kwestię np. dojazdu
paperCUT - Nie 18 Maj, 08 10:28 pm
Dojazd, dojazd i jeszcze raz dojazd.
Rama - Pią 23 Maj, 08 9:56 am
http://www.dz.com.pl/?tekst,2328
Katowice to pierwsze polskie miasto, którego wizytówka pojawiła się w programie ''Metropolitans'', sieci Euro News (...).
Karl - Pon 09 Cze, 08 10:38 am
Ciekawy wywiad, parę słów o dworcu i zabudowie. Szczególnie podpisuję się pod park&ride.
Hiszpan przekonuje katowiczan do... chodzenia
Wyrzućcie samochody z centrum. Zamiast wydawać miliony na parkingi pod placami, rozwijajcie komunikację publiczną lub po prostu... nauczcie się chodzić - przekonuje Alberto Campo Baeza, hiszpański architekt. Autor niesamowicie prostych, ale i pełnych poezji budynków odwiedził w minionym tygodniu Katowice
Tomasz Malkowski: Polska przypomina Panu trochę Hiszpanię sprzed 20 lat?
Alberto Campo Baeza: Jesteście w podobnym momencie. My też dzięki Unii Europejskiej i turystyce zaczęliśmy się rozwijać. Jednak wy jesteście w lepszej sytuacji, bo możecie korzystać z naszych doświadczeń. Nie dlatego, że jesteśmy mądrzejsi, ale dlatego, że popełniliśmy sporo błędów. Lepiej, żebyście ich nie powtarzali. Wokół Madrytu powstają np. całe osiedla domów budowanych bez ładu i składu. To jakaś plaga, z którą trudno walczyć.
W Polsce deweloperzy też zaczynają zawłaszczać przestrzeń miast. Jest na to jakaś rada?
- Trzeba zmienić myślenie. Nie mam samochodu, telefon komórkowego, zegarka, nawet żony. Nie znaczy to, że jestem mnichem (śmiech). To kwestia mojego wyboru, wolności. Politycy chcą uszczęśliwiać ludzi na siłę. Dla nich szczęście to właśnie samochód, telefon, materialne wartości. Świat wariuje. Spacerowałem po Katowicach i zauważyłem, jak mało ludzi u was chodzi. Wszędzie są samochody, czasami trudno koło nich przejść, a wasze miasto nie jest przecież ogromne. U siebie, w Madrycie, załatwiam wszystko, chodząc pieszo. Dodam, że zawsze idę środkiem drogi, bo mam wtedy lepszą perspektywę.
W Pana słowach pobrzmiewa trochę lewackie spojrzenie.
- Bycie społecznym nie oznacza bycia socjalistą! Nie lubię szufladkowania. Moją architekturę nazywa się często minimalistyczną. To nieprawda. Ona jest prosta, racjonalna, logiczna. Nie rozumiem zachłanności naszych czasów, która odbija się także na miastach. Buduje się za dużo, na wyrost. To tak jak w domu - mamy 12 filiżanek, ale w szafkach schowane jeszcze 12 od babci, 12 po dziadku, kolejne z jakiegoś prezentu. Mówimy, że się przydadzą na ślub córki. A one nigdy nie są używane. Jak nie są potrzebne, to po co je trzymać? Tak samo w mieście nie należy trwonić przestrzeni. Architekci niszczą miasta, bo często biorą pieniądze, by zbudować coś zupełnie niepotrzebnego, np. kolejny zbyt wysoki biurowiec.
Centrum Katowic potrzebuje rewolucji czy szczotki?
- Szkielet miasta jest bardzo dobry, logiczny. Również architektura jest świetna. Macie mnóstwo ciekawych budynków, które wymagają tylko konserwacji. Dworzec kolejowy z betonowymi podporami jak u Feliksa Candeli wymaga posprzątania, a nie przebudowy. Podoba mi się, że jest nie tylko budynkiem, ale mostem łączącym dwie strony miasta. Także jego estakada jest dobra. Mieszkańcy bardziej by ją polubili, gdyby miała atrakcyjną posadzkę, ławki, jakąś zieleń.
Słyszałem o pomysłach przebudowy placu Miarki. Bardzo dobry pomysł i prosty w realizacji, bo wystarczy tam posprzątać. Targowisko jest straszne, ale place ożywiają stragany z owocami i kwiatami. Handel musi tylko zmienić formę. Nie rozumiem trawników, których macie w mieście pełno, ale zazwyczaj są źle utrzymane. U nas, w Hiszpanii, trawniki są tylko na polach golfowych. Zamiast trawy na placu powinna być kamienna posadzka, z której mogą wyrastać drzewa. Uważam, że pomysł budowy parkingów pod centrum miasta jest szkodliwy. Parkingi powinny powstawać na obrzeżach, skąd można się przesiąść na tramwaj, autobus albo wziąć rower. Samochody są dobre dla Chińczyków czy zachłystujących się nowoczesnością Japończyków. W centrach europejskich miast, w ich sercach, nie powinno być dla nich miejsca.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/k...008-06-09-03-06
koza1981 - Czw 12 Cze, 08 1:49 am
Gwóźdż Programu kwiecień/maj 2008 "Północ-Południe, Mężczyzna-Kobieta, Wielka woda-Wielkie czarne doły...czyli męski Szczecin i kobiece Katowice" Aleksandra Kamińska
Co lepsze cytaty:
jest 10:26, po lewej rece mam dostojny, klasyczny budynk Teatru im. Stanisława Wyspiańskiego, po prawej - przedstawiciela z lat 70-tych- filuterny Skarbek
Ulubione kolory Katowic to zielony, bladopomarańczowy i czerwony. Wybijają sie one spośród brązów i szarości
Tramwaje raczej puste, wiekszość znajdujących się tu ludzi wytacza się z autobusów albo wychodzi zza zakretów. Ciekawska pani zagląda w kartkę. Za nią facet. Wygląda, jakby co roku jeździł do Ciechocinka
Cathy - Czw 19 Cze, 08 8:39 am
nie tyle o Katowicach, ale o regionie w ogóle:
Znamy hasłe, które wypromują Śląsk
Serwis Samorządowy PAP, Śląsk: Najlepsze hasła wyłonione w konkursie „Śląskie Dumy i Radości”, 2008-06-11
Piękna RUDA (ze) Śląska, Śląskie wszędzie BLISKO-BIAŁA, Śląskie do TYCH najlepszych – to najlepsze promocyjne hasła wyłonione w konkursie „Śląskie Dumy i Radości”
Został on zorganizowany w ramach kwietniowej kampanii promocyjnej regionu, skierowanej do mieszkańców województwa. „Kampania promocyjna trwała krótko, zaledwie cały kwiecień. Najważniejsze, że dotarła do mieszkańców. W ciągu miesiąca wysłali oni kilkaset haseł promujących region. Myślę, że największym sukcesem było zdopingowanie miast do tworzenia własnych strategii promocji - podsumował zakończony etap kampanii promocyjnej marszałek Bogusław Śmigielski podczas ogłoszenia wyników konkursu.
Głównym celem konkursu dla mieszkańców na hasło promujące region było sprowokowanie do pozytywnego myślenia o województwie. Zdaniem jury konkursu, nadesłane hasła ze wszystkich zakątków województwa wyrażały pozytywne opinie, zaprawione dużą dozą humoru. Ostatecznie wybrano takie, które mogłyby być twórczo rozwijane i wykorzystywane w dalszej promocji.
Zwycięskimi hasłami okazały się: Piękna RUDA (ze) Śląska, Śląskie, wszędzie BLISKO-BIAŁA, Śląskie, do TYCH najlepszych.
Po nagrodę za hasło Piękna RUDA przybył Tomasz Frydko, mieszkaniec Rudy Śląskiej i student III roku budownictwa na Politechnice Śląskiej. Jak wyjaśniał, do udziału w konkursie zainspirowała go kwietniowa akcja promocyjna. „Żyjemy w województwie, w którym nie dominują już kopalnie i huty, ale jest coś więcej. Moje hasło może pomóc promocji pozytywnego wizerunku regionu” - powiedział podczas odbierania nagrody – plakatu ze swoim sloganem.
Podczas spotkania przedstawiono dalsze plany promocji regionu. Na wiosnę przyszłego roku rozpocznie się kampania promująca produkty turystyczne regionu. „Chcemy zachęcić mieszkańców regionu do krótkich wypadów w interesujące miejsca. Turystyka to część gospodarki, dobrze, jeżeli mieszkańcy korzystają z uroków regionu i jednocześnie zasilają jego budżet. Chcemy też przygotować mieszkańców do napływu turystów z innych części kraju.” - tłumaczył Tomasz Stemplewski, dyrektor Wydziału Promocji i Współpracy Międzynarodowej.
Zaraz po zakończeniu tego etapu kampanii ruszy promocja województwa w kraju. Na te działania w budżecie województwa zarezerwowano 5 mln zł. Dodatkowym źródłem finansowania mogą być fundusze europejskie.
Początkowo w planach organizatorów była realizacja tych etapów kampanii we wrześniu tego roku. Przeszkodziły temu skomplikowane przepisy ustawy o zamówieniach publicznych. Mimo wszystko organizatorzy planują działania w mniejszej skali, tak by utrzymać markę regionu w świadomości mieszkańców.
Zdaniem marszałka Bogusława Śmigielskiego o sukcesie promocji może zadecydować konsekwencja i jej długotrwałość. Jej wymiernym skutkiem może być wzrost identyfikacji z województwem, lepsza jakość życia oraz napływ kapitału.
Wizualizacje najlepszych haseł zamieszczono na stronie internetowej Województwa Śląskiego.
Aleksandra Marzyńska
rzecznik prasowy
http://www.epr.pl/prwpras...=3987&itemcat=4jak się Wam podoba
koza1981 - Pią 01 Sie, 08 2:38 pm
Dawno nie przechodziłam Mariacką - ostatnio zrobiłam skrót do Bizancjum i przezyłam szok - niby wiedziałam, że robią tam deptak, ale tego się nie spodziewałam po prostu! Z jednej strony dobrze, bo ta ulica naprawdę potrzebuje rewitalizacji (oby nie zakończonej na nowym bruku i fasadach), ale z drugiej jakoś mi żal "starej Mariackiej" z córami Koryntu pamiętajjącymi jeszcze Grecję antyczną i całego tego klimatu półświatka jak z Krajewskiego.
Cathy - Pon 04 Sie, 08 8:27 pm
polecam artykuł sprzed kilku tygodni w Dużym Formacie - Szanuj menela swego.
koza1981 - Pon 04 Sie, 08 8:45 pm
polecam artykuł sprzed kilku tygodni w Dużym Formacie - Szanuj menela swego.
Coś więcej?
Cathy - Pon 04 Sie, 08 9:01 pm
na temat tak zwanych rewitalizacji starych dzielnic w nowe deptaki i dzielnice bogaczy na przykładzie USA, ale również krakowskiego Kazimierza - gdzie "dawnych", "zwykłych" lokatorów nie stać na nowy "luksusowy" czynsz. Jesteśmy świadkami tego m.in. we Wrocławiu, a jak widać na załączonym obrazku również w Katowicach.
Poszukam dwóch ciekawych tekstów i wkleję linki
[ Dodano: Pon 04 Sie, 08 9:03 pm ]
koza1981 - Pon 04 Sie, 08 9:14 pm
na temat tak zwanych rewitalizacji starych dzielnic w nowe deptaki i dzielnice bogaczy na przykładzie USA, ale również krakowskiego Kazimierza - gdzie "dawnych", "zwykłych" lokatorów nie stać na nowy "luksusowy" czynsz. .
To pamiętam, było
Ale tego
http://wyborcza.pl/1,7684...Mariackiej.html nie czytałam
btw, zastanawia mnie, czemu katowicka GW do znudzenia pisze o rewitalizacji (a raczej jej planach) Nikiszowca, a Mariackiej poświęca niewele miejsca?
Dobrze, że coś się dzieje, szkoda, że kosztem mieszkańców.
Psy s***ą jak zawsze, tyle że teraz na granity.
Piękna puenta
5zloty - Pon 04 Sie, 08 9:28 pm
niektorzy za cytat dostali bana...
[ Komentarz dodany przez: koza1981: Pon 04 Sie, 08 9:34 pm ]
Cathy - Pon 04 Sie, 08 10:06 pm
Piękna puenta
mówiłam
ja trochę wypadłam z obiegu bieżących katowickich informacji, dlatego zapytam Was - czy coś się "dzieje" w temacie starego dworca? bo poszła głośna informacja, że kupiony... i co dalej?
agata - Czw 07 Sie, 08 12:01 am
taki jakis bez wyrazu ten sad.
nie bedzie juz taniego piwa w srubie
Piotruś - Czw 21 Sie, 08 10:56 am
artykuł bardzo subiektywny:-)
a ja bardzo bym chciał gentryfikacji (jakakolwiek by ona nie była) ulicy Piekarskiej w Bytomiu (ta, gdzie jeżdzi najstarszy tramwaj) i przyległych
salon samochodowy hondy w tej okolicy wygląda jak jakaś twierdza otoczona murami,
nie wiem komu szkoda meneli sępiących przechodniów:-)
ciekawe w jakiej dzielnicy mieszka autor tekstu,
chciałbym zobaczyć minę autora jak wychodzi z domu do swojego samochodu stojącego całą dobę na ulicy żeby odkryć że ma rozbitą szybę
koza1981 - Czw 21 Sie, 08 11:58 am
Gentryfikacja, rewitalizacja, przystosowanie starej architektury przemyslowej do innych celów- wszystko pięknie, tylko nie samymi galeriami, knajpkami i deptakami miasto żyje. To chyba Michał Smolorz kiedyś wyśmiał przerabianie niemal wszystkiego, co zabytkowe, na galerie. Ktoś przecież musiałby do nich jeszcze chodzić.
Zgadazam się z tym, że trzeba rewitalizować centra wielkich miast, walczyć z biedą, przestępczością i patologiami społecznymi- bo to jest chyba oczywiste. Ale nie poprzez ustalenie takiej wysokości czynszów w mieszkaniach komunalnych, by dotychczasowi mieszkańcy musieli się wynieść wraz ze wszystkimi swoimi problemami i nie psuli ładnych widoków dla turystów.
Piotruś - Czw 21 Sie, 08 10:03 pm
czynsze to chyba jedyny sprawny sposob; kto normalny chcialby zamieszkac w spoldzielni gdzie pełno powybijanych szyb?? pomysl jak się fajnie mieszka tam zimą
chyba lepiej zapłacic wiecej za normalne warunki, a nie żyć tanio w ruinie
nawet jeśli opłaty nie są wysokie, to koszty ponosi sie w inny sposob - patrz rozbita szyba samochodowa, ostatnio wstawiałem, więc sie orientuję (nówka z hatchback'a 500zl)
koza1981 - Czw 21 Sie, 08 10:09 pm
czynsze to chyba jedyny sprawny sposob; kto normalny chcialby zamieszkac w spoldzielni gdzie pełno powybijanych szyb?? pomysl jak się fajnie mieszka tam zimą
chyba lepiej zapłacic wiecej za normalne warunki, a nie żyć tanio w ruinie
Piotruś, mi chodzi o pewna ogólna zasafe- rewitalizacja nie polega na odpicowaniu centrum, z którego wykurzy się biedaków. to nie jest rozwiązanie problemu.
Piotruś - Pią 22 Sie, 08 11:24 am
jest:-)
problemem polskich, a szczegolnie sląskich miast jest to, że zamieszkuje je ludność wiejska, i na dodatek napływowa;
czytałem artykuł o Nowej Hucie, niektorzy ludzie hodowali kury i świnie w łazienkach
koza1981 - Pią 22 Sie, 08 1:38 pm
jest:-)
nie jest, chyba, że z punktu widzenia inwestora. Ale zepchnięcie tych ludzi z widoku turystów & biznesmenów to zamiatanie pod dywan.
I co, zrobi się super deptak w centrum, a na obrzeżach co? kolonie eksmitowanych?
natomiast zgadzam sie, że centrum powinno mieć charakter reprezentacyjny, nie tylko w przypadku Katowic.
Piotruś - Pią 22 Sie, 08 2:31 pm
nie mają juz zagród (w przypadku cyganów nie jest to takie oczywiste:) w łazienkach, ale mentalnie wciąż są wsiokami;
można sobie wmawiać że przeciętny menel to potencjalny Charles Bukowski, ale tak nie jest;)
"większość z nas" albo "kazdy Polak jest ze wsi" - utarte powiedzenia co do ktorych mozna miec wątpliwości
koza1981 - Pią 22 Sie, 08 3:00 pm
"większość z nas" albo "kazdy Polak jest ze wsi" - utarte powiedzenia co do ktorych mozna miec wątpliwości
Nie, statystyki- nastąpiły przecież wielkie zmiany w rozmieszczeniu ludności po drugiej wojnie świtowe itd.
mało kto pochodzi ze szlachty, na ŚLąsku jest trochę mieszczaństwa (choć część wyjechała po wojnie, bo była "niewłaściwego" pochodzenia).
Nie wiem, jak inni- ja nie mam kompleksów- po ojcu pochodzę ze wsi zagłębiowskiej, po mamie- górnośląskiej. I jestem na wsi zameldowana (fakt, że tam nie mieszkam) i jakoś nie czerwienie sie, gdy musze podać "organ wydający dowód osobisty" = Wójta Gminy X.
Zresztą, spójrz na tak typowe na Górnym Śląsku familoki, przez niektórych quasi-znawców regionu uważane za kwintesencję Śląska i śląskowści- one też były zasiedlane wieśniakami przybyłymi do miast. I oni też chowali wieprzki, kozy i króliki w komórkach.
koza1981 - Czw 18 Wrz, 08 10:54 pm
A wystarczy wybudować chodnik i już sukces dla gospodarzy, czyli "Dobra droga do sukcesu "
Na Mariackiej w Katowicach zdarzył się cud
Odnowiona ulica i fasady kamienic przyciągają inwestorówSłynąca przez ostatnie kilkadziesiąt lat tylko z prostytutek ulica Mariacka w centrum Katowic znów jest piękna jak przed wojną. Została zamknięta dla ruchu samochodowego i zamieniona w deptak. Jeszcze trwają ostatnie prace przy układaniu granitowych płyt i ustawianiu stylowych ławeczek, a efekt już widać... w biurach nieruchomości. Ceny mieszkań wzrosły dwukrotnie i wciąż pną się w górę! To samo dzieje się z lokalami pod biura i sklepy. Właściciele kamienic zaczęli odnawiać fasady. A przechodnie, którzy jeszcze niedawno przemykali tędy chybcikiem teraz podziwiają zmiany. Magistrat, do którego też należą niektóre budynki, planuje przetargi na wynajem ustawić tak, by nie mogły tu lokować się banki. - To ma być ulica dla ludzi - podkreśla.
Remontowi Mariackiej towarzyszyło wiele emocji. Niektórzy handlowcy psioczyli, że wraz z zamknięciem jej dla ruchu samochodowego spadną obroty. Mieszkający tu ludzie, często nie najbogatsi, obawiali się z kolei, że kamienice dostaną się w ręce nowych właścicieli, a ci podniosą czynsz. Na razie nie wiadomo jeszcze, jak z tym będzie, za to każdy, kto chce kupić przy Mariackiej mieszkanie musi się liczyć z wydaniem co najmniej 5 tys. zł za metr kwadratowy. - Ulica staje się atrakcyjna i będzie jedną z najdroższych w mieście. Wkrótce wynajem biura będzie tu kosztować 50 złotych za metr - przekonuje Marek Mandys, który w kamienicy przy Mariackiej prowadzi biuro nieruchomości. - Myślę, że za rok większość budynków wokół będzie wyglądać jak nowe. Jest olbrzymie zainteresowanie kupnem lokalu przy Mariackiej. Prywatni właściciele zaczynają inwestować w swoje budynki, bo im się to opłaca. A miasto trzyma swoje kamienice, pewnie czeka, aż ceny podskoczą - dodaje Mandys.
Także inni specjaliści od nieruchomości przewidują kolejne rewolucyjne zmiany na Mariackiej: pojawienie się drogich sklepów z markowymi towarami, które wyprą obecne, oferujące artykuły po niskich cenach, ale niezdolne do płacenia wysokich czynszów.
Zmianom z uwagą przygląda się dr Tomasz Nawrocki, socjolog miasta z Uniwersytetu Śląskiego.
- Jeszcze do niedawna Mariacka była ulicą taniej prostytucji, z nieczynnym hotelem, panami pijącymi alkohol w bramach. Mój przyjaciel, gdy zatrzymał się kiedyś w hotelu Monopol, chciał pospacerować wieczorem po okolicy. Ale doszedł tylko do początku Mariackiej i się wystraszył, tam się kończyło cywilizowane centrum. Odechciało mu się wtedy spacerów. Myślę, że po remoncie spokojnie pójdzie dalej, aż pod sam kościół, bo będzie to jedno z najatrakcyjniejszych miejsc w mieście - przekonuje Nawrocki.
Socjolog uważa, że przed kilku laty otwarcie multipleksu Punkt 44 na Załężu ożywiło duży fragment ulicy Gliwickiej. - Tam się pojawiły kawiarnie, nowe lokale w kamienicach, miejsce stało się uczęszczane. Tym bardziej na Mariackiej leżącej w ścisłym centrum. Katowiczanie bardzo potrzebują miejsca, gdzie mogliby przyjść, posiedzieć ze znajomymi, wypić kawę w ogródku letnim. Sukces jarmarku na Staromiejskiej pokazuje, że mieszkańcy są głodni miejskiego życia - mówi socjolog.
Czy ulica z nowoczesnymi ławkami i elegancką nawierzchnią przyciągnie mieszkańców? - Jeżeli tam pojawią się tylko kolejne kancelarie adwokackie, to raczej nie będzie tam wielkiego życia. Ważne by takie punkty jak stara piekarnia czy kluby pozostały. By pojawiły się nowe miejsca, gdzie można wpaść na kawę. Może miasto pomyśli o hot spotach, by przyciągnąć młodzież. Jeżeli będzie różnorodność, to miejsce będzie kwitło - uważa dr Nawrocki.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
za:
http://bytomski.pl/viewtopic.php?p=22447#22447
Karl - Sro 24 Wrz, 08 10:41 am
Tylko rewolucja kulturalna uratuje Katowice

Ibon Areso Mendiguren, wiceprezydent Bilbao
Hiszpańskie Bilbao od 10 lat w miejscu nieczynnych stoczni i hut buduje nowoczesne gmachy muzealne, kongresowe i teatralne. Dzięki inwestycjom w kulturę stało się rozpoznawalne w świecie. - Katowice mogą powtórzyć ten sukces - twierdzi Ibon Areso Mendiguren, wiceprezydent Bilbao
Tomasz Malkowski: Jest Pan wiceprezydentem miasta do niedawna zapomnianego, przemysłowego, a które jednak odniosło sukces. Katowice są dopiero na początku podobnych zmian.
Ibon Areso Mendiguren: Katowice mają wiele wspólnego z Bilbao. Oba miasta rozwijały się w oparciu o górnictwo i hutnictwo. Mamy też wspólne doświadczenie z upadkiem przemysłu ciężkiego. Zamknięcie hut i stoczni spowodowało wzrost bezrobocia nawet do 30 proc. Szukaliśmy sposobu wyjścia z tej zapaści, chcieliśmy z miasta przemysłowego stworzyć poprzemysłowe, które opiera się na usługach.
Jak bezboleśnie przeprowadzić takie zmiany?
- Przede wszystkim wszyscy doszliśmy do wniosku, że sytuacja jest fatalna i trzeba coś zrobić. Zawiązaliśmy w mieście przymierze ponad podziałami i postawiliśmy jasne priorytety. Interesował nas przede wszystkim człowiek. Chcieliśmy najpierw pomóc ludziom, a później sprzątać miasto zniszczone przez przemysł.
Postawiliście też na kulturę.
- To naturalne, bo we wszelkich zmianach kultura musi zajmować ważne miejsce. Dotychczas życie kulturalne miasta traktowano jako kolejny koszt, wydatek. Utrzymanie biblioteki, muzeum czy domu kultury sporo przecież kosztuje. Musieliśmy zmienić sposób myślenia, by kultura nie była już kosztem, ale inwestycją, która ma się zwrócić.
I zbudowaliście muzeum według projektu gwiazdy światowej architektury Franka Gehry'ego. Jak Wam udało się do budynku przyciągnąć Fundację Guggenheima?
- Wykorzystaliśmy przekorność Amerykanów. Cała Europa odradzała im Bilbao, powszechnie uznawane za najbrzydsze miasto w Hiszpanii. Potrafiliśmy ich przekonać, bo Fundacja Guggenheima nie wydała ani jednego eurocenta na budowę muzeum. Powstało z naszego budżetu.
Czy mieszkańcy uczestniczyli w tych zmianach?
- Na początku lat 90. byli przeciwni budowaniu kosztownego muzeum z ich podatków. Uważali, że pieniądze można przeznaczyć na inne cele. Można ich zrozumieć, bo budowa kosztowała 133 mln euro, które można by np. rozdać bezrobotnym. Ale my wierzyliśmy, że inwestycja w kulturę się opłaci. I mieliśmy rację. Już w pierwszym roku po otwarciu muzeum miasto zarobiło o 148 mln euro więcej. Ludzie z całego świata chcieli oglądać muzeum. W czasie krótszym niż rok zwróciły się nam koszty budowy. Co więcej, dochody miasta wciąż rosną. W 2007 roku zarobiliśmy 247 mln euro, m.in. z podatków od nowych hoteli, firm, restauracji, siedzib korporacji, które wyrosły w mieście jak grzyby po deszczu.
Jakie jeszcze korzyści przyniosło miastu muzeum?
- Wcześniej ciążyły na nas stereotypy, że jesteśmy regionem terrorystów, osławionej ETA. Gdybyśmy chcieli zrobić pozytywną kampanię wizerunkową na całym świecie, 133 mln euro, które wydaliśmy na budowę muzeum, nie wystarczyłyby. Dzięki muzeum zmniejszyło się bezrobocie. Tylko w nowych hotelach i restauracjach pracę znalazło 4 tys. ludzi. Bezcenna jest duma mieszkańców z muzeum. Napływ turystów zmusił nas do rozbudowy metra i dróg. Przywróciliśmy miastu rzekę. W dawnych portach powstały parki, nabrzeża zamieniliśmy w bulwary.
Czyli wystarczy wybudować niezwykłe muzeum, by uzyskać "efekt Bilbao"?
- Nie. Wiele miast chciało nas naśladować i nie osiągały sukcesu. My wprowadziliśmy zmiany błyskawicznie, i w dużej skali. Nie mieliśmy wyjścia, bo miasto umierało.
Katowice szykują się do budowy gmachu Muzeum Śląskiego. Jest dla nas nadzieja?
- Budując Muzeum Śląskie, nie patrzcie tylko na architekturę. Pamiętajcie, że najważniejszy jest interes publiczny, a nie prywatne biznesy deweloperów. Zapraszajcie ich, ale stawiajcie im wymagania. Nie bójcie się zmian i odważnych pomysłów, bo tylko takie odnoszą największy sukces.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
http://miasta.gazeta.pl/k...008-09-24-03-06
Piotruś - Sro 24 Wrz, 08 11:26 am
ja z zupełnie innej beczki, wczoraj widziałem prace na Warszawskiej, wygląda na to że leją tam porządny asfalt, może będzie równiutko i przyjemnie wzorem chorzowskiej czy bocheńskiego:)
Mumin - Sro 15 Paź, 08 12:23 am
Pietrzykowski powalczy o prezydenturę Katowic
Przemysław Jedlecki
Śląscy konserwatyści, związani do niedawna z PiS-em, już dziś myślą o wyborach samorządowych. Właśnie uruchomili swój portal internetowy. Kandydatem na prezydenta Katowic ma być były wojewoda Tomasz Pietrzykowski
Na uroczystym uruchomieniu portalu internetowego Śląska XXI, który jest częścią Ruchu Obywatelskiego Polski XXI, był we wtorek w Katowicach lider tego ugrupowania Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia.
W naszym regionie formację tę tworzą m.in.: obecni i byli posłowie Jerzy Polaczek, Lucjan Karasiewicz, Krzysztof Mikuła, radny sejmiku Witold Naturski, a także Tomasz Pietrzykowski, wojewoda śląski w czasach rządów Jarosława Kaczyńskiego. Pietrzykowski jako jedyny w tym gronie do PiS-u nigdy nie należał.
Portal www.slaskxxi.pl to m.in. blogi jego działaczy i dyskusje o regionie. - Chcemy pokazywać rządzącym, co można tu zmienić. To na początek - mówi Mikuła.
Za dwa lata stowarzyszenie zamierza jednak wystartować w wyborach samorządowych, a prezydent Dutkiewicz zapewne będzie walczył w wyborach na prezydenta Polski. Nieoficjalnie wiadomo, że kandydatem Śląska XXI na prezydenta Katowic może zostać Pietrzykowski.
Póki co w portalu będzie prowadził dyskusję o tym, jakie powinny być Katowice. "Rozbrzmiewa ostatni dzwonek. To, co stanie się - lub nie stanie - w ciągu najbliższych kilku lat w centrum stolicy naszego regionu, będzie albo początkiem, albo końcem nadziei na nowoczesny, nie tylko nieustępujący innym regionom, ale wyprzedzający je, Śląsk XXI wieku" - pisze w swoim pierwszym tekście były wojewoda.
Obecnego prezydenta Katowic Piotra Uszoka nie chce na razie oceniać. Tłumaczy, że ciągle z nim współpracuje. Pomaga mu np. szukać pomysłów, jak przyciągnąć ludzi na przebudowywaną właśnie ulicę Mariacką. Tymczasem bliscy współpracownicy Uszoka mają nadzieję, że Śląsk XXI będzie z nim współpracował.
http://miasta.gazeta.pl/k...re_Katowic.html
Grzona - Sro 15 Paź, 08 7:50 pm
Osobiście już wolę Uszoka.
Ale z drugiej strony może pojawi sie jakiś poważny kontrkandydat, a nie jak ostatnio.
Mumin - Nie 26 Paź, 08 11:16 am
http://wiadomosci.onet.pl/1851022,12,item.html swego rodzaju analiza Katowic pod rządami Uszoka.
[ Dodano: Nie 26 Paź, 08 11:17 am ]
Cathy - Sro 17 Gru, 08 12:04 pm
http://www.goldenline.pl/forum/slaski-pr/648052
ja również chętnie poznam Wasze opinie.
[ Dodano: Sro 17 Gru, 08 12:06 pm ]
Mumin - Sro 17 Gru, 08 12:20 pm
Toć to . Tu jest właściwy link http://miasta.gazeta.pl/k...m_Uszokiem.html
Cathy - Czw 18 Gru, 08 8:59 am
Polecam poniższy artykuł. Zwróćcie uwagę na śląskie miasta, bo tak, znalazły się tam takowe; niestety bezskutecznie szukałam Katowic...
Małe jest wielkie
16 grudnia 2008 01:54, ostatnia aktualizacja 03:46
Piotr Przytocki, prezydent 47-tysięcznego Krosna, został zwycięzcą rankingu "Newsweeka", w którym oceniliśmy prezydentów polskich miast. O włos wyprzedził rządzącego Wrocławiem Rafała Dutkiewicza i Tadeusza Ferenca z Rzeszowa.
1. Piotr Przytocki, Krosno
Miał postawić Krosno na nogi. I to się udało. W sześć lat stworzył jedno z najdynamiczniej rozwijających się miast w Polsce.
Zaczęło się od kawy, herbaty i węgierskiego wina. Wczesną wiosną 2002 roku spotykali się w Piwnicy Wójtowskiej, niewielkiej restauracji na krośnieńskim rynku. Kilku przedsiębiorców, kilkoro działaczy społecznych. Rozmawiali o Krośnie. Mówili, że miasto śpi i że trzeba je obudzić. - Szukaliśmy nowego pomysłu na Krosno - opowiada Anna Dyląg, współwłaścicielka firmy produkującej pierogi. - I człowieka, który mógłby te pomysły realizować - dodaje.Do wyborów zostało pół roku. Zbigniew Ungeheuer, założyciel Stowarzyszenia Portius promującego współpracę Polaków z Węgrami, przypomniał o Piotrze Przytockim. Ten inżynier mechanik, prezes prywatnej spółki Tetrix, krośnianin z urodzenia, miał wtedy 44 lata i nie myślał o karierze samorządowca. Kilka miesięcy później Obywatelski Komitet Wyborczy oficjalnie ogłosił Przytockiego kandydatem na prezydenta miasta. Wygrał w drugiej turze. Cztery lata później w pierwszej. 75-proc. poparcie było jednym z najwyższych w kraju. - Przytocki zrobił coś, co nie udawało się jego poprzednikom - mówi Adrian Krzanowski, socjolog, redaktor naczelny portalu internetowego Krosno24.pl. - Potrafił wykorzystać aktywność mieszkańców. Wspierał najlepsze pomysły. To jest człowiek, do którego zawsze można przyjść i powiedzieć: panie prezydencie, chcę zrobić to i to, pomoże pan? Krzanowski wylicza: zawody balonowe - największa tego typu impreza w kraju, organizowana każdego roku na krośnieńskim lotnisku sportowym. Galicja Blues Festival - drugi co do wielkości, po katowickiej Rawie, międzynarodowy festiwal muzyki bluesowej. Dni Kultury Węgierskiej - największa w Polsce impreza promująca węgierską kulturę i węgierską gospodarkę, w Krośnie szczególnie ważna, bo wiele krośnieńskich firm współpracuje z firmami węgierskimi, a do Budapesztu autostradami słowackimi i węgierskimi jedzie się dwa razy szybciej niż do Warszawy. Zawody balonowe wymyśliła Grażyna Więcek, lekarka, założycielka Fundacji Otwartych Serc. Z pomysłem na festiwal zgłosił się do Przytockiego Robert Lenert, jeden z najbardziej znanych polskich bluesmenów. Dni Kultury Węgierskiej wymyślił Ungeheuer. Tylko na te trzy największe imprezy w Krośnie każdego roku przyjeżdża do czterdziestotysięcznego miasta kilkadziesiąt tysięcy gości. Strategia Przytockiego opiera się na trzech głównych zasadach. Po pierwsze, dobra promocja miasta, temu właśnie mają służyć imprezy o ponadregionalnym znaczeniu. Po drugie, inwestowanie w miejską infrastrukturę: drogi, hale sportowe i widowiskowe, baseny, czyli poprawa standardu życia mieszkańców. Po trzecie, przyciąganie nowych inwestycji do miasta i umiejętne wykorzystanie pieniędzy z funduszy europejskich.Na stworzenie Centrum Kultury Pogranicza miasto dostało 17 milionów złotych z UE. Na Ogólnopolskie Centrum Szkolenia Lotniczego - 35 mln. Na Centrum Transferów Nowoczesnych Technologii, pierwszy krośnieński instytut naukowo-badawczy - 7 mln. 76 mln złotych z funduszy europejskich, które Krosno pozyskało w czasie kadencji Przytockiego, to biorąc pod uwagę wielkość miasta, rekord na skalę ogólnopolską. W planach - budowa małego, pasażerskiego lotniska w miejscu działającego dziś lotniska sportowego. Będzie obsługiwało loty czarterowe i awionetki dla przedsiębiorców inwestujących w Krośnie.- Jest dobrze - mówi Robert Lenert - ale zawsze może być lepiej. Na przykład tanie miejsca noclegowe dla turystów. W mieście jest wiele hoteli. Niestety, wszystkie drogie. Sto złotych za noc może zapłacić przedsiębiorca odwiedzający Krosno, ale już nie gość festiwalu. - I drogi - dodaje Anna Dyląg. - Żeby dojechać do oddalonego o 80 kilometrów Rzeszowa, trzeba się tłuc dwie godziny. Do Warszawy siedem godzin. Jasne, że miasto nie zbuduje krajowych dróg, ale przydałby się lobbing prezydenta. Niedawno portal Krosno24.pl przeprowadził ankietę podsumowującą dotychczasową działalność prezydenta Przytockiego. 87 proc. mieszkańców uznało, że Przytocki jest bardzo dobrym lub dobrym prezydentem. Tylko dwa procent wolałoby widzieć w ratuszu poprzedniego prezydenta. Za dwa lata kolejne wybory. - Sam jestem ciekaw, czy ktoś stanie do walki z Przytockim - zastanawia się Adrian Krzanowski. - Na razie nie ma kandydatów.Każdy konkurent Przytockiego musiałby się liczyć z klęską. A nikt nie lubi przegrywać.
2. Rafał Dutkiewicz, Wrocław
Udowodnił, że można połączyć sukces miasta z własnymi ambicjami.
Dziś Wrocław jest postrzegany jako miasto dynamicznego rozwoju, ludzi młodych, otwartych na świat i kulturę. Dutkiewicz zapowiedział, że co roku będzie sprowadzał jednego wielkiego inwestora. I tak się stało. Perłą w koronie inwestycyjnych osiągnięć jest zatrudniająca 7200 pracowników fabryka LG za 700 mln euro. Dzięki inwestycjom bezrobocie we Wrocławiu wynosi niespełna 4 proc. Dlatego miasto robi wiele, by ściągnąć do siebie nowych pracowników. Kampania pod hasłem "Wracajcie" skierowana do polskich emigrantów na Wyspach odbiła się echem w całej Europie. Miasto przeznaczyło także milion złotych na ściągnięcie na wrocławskie uczelnie wybitnych naukowców. Już dziś może rywalizować o miano stolicy polskiej kultury. Dutkiewicz ściągnął z Cieszyna festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty i ufundował prestiżową nagrodę Angelus dla pisarzy z Europy Środkowo-Wschodniej.
3. Tadeusz Ferenc, Rzeszów
Rzeszów się rozwija. Pokazują to zarówno wskaźniki ekonomiczne, jak i jego poszerzające się granice.
Od pierwszego stycznia Rzeszów znów będzie większy. Do miasta zostanie przyłączona wieś Biała. To nic nowego. W ciągu trzech ostatnich lat Rzeszów zwiększał swoją powierzchnię trzy razy. Z 53 do 91 kilometrów kwadratowych. Od stycznia będzie miał 97 km kwadratowych i 174 tys. mieszkańców. I wcale nie oznacza to, że ekspansja jest zakończona. Miasto rośnie także w górę. Nad brzegiem Wisłoka ma powstać kompleks Capital Towers. Znakiem rozpoznawczym mają być dwie wieże. Niższa ma mieć 54 m, wyższa 80 m i będzie najwyższym budynkiem w Rzeszowie. W skład kompleksu mają wejść: hotel, część biurowo-handlowa, apartamenty, uczelnia i restauracje. Koszt inwestycji to 500 mln złotych. Ale Rzeszów może się pochwalić także inwestycjami już zakończonymi. W latach 2006-2008 wykonano remont 160 elewacji budynków i odrestaurowano rynek. Miasto szczyci się podziemną atrakcją turystyczną. Trasa pod nazwą Rzeszowskie Piwnice liczy 369 metrów, jest położona pod rynkiem i ma trzy kondygnacje. Jako pierwsi w Polsce rzeszowianie mieli też okazję skorzystać z bezpłatnego dostępu do szerokopasmowego internetu.
4. Janusz Żmurkiewicz, Świnoujście
Leżące na 44 wyspach miasto to wakacyjna wizytówka Pomorza Zachodniego.
Niemieccy turyści mają problem. Od kiedy zniknęły granice, nigdy nie mają pewności, czy są u siebie, czy to już Polska? Na widok czystych plaż, nowoczesnych ścieżek rowerowych i świetnie oznaczonych szlaków pieszych i kajakowych ze zdumienia przecierają oczy. Świnoujście jako jedyny kurort w Polsce niezmiennie od trzech lat otrzymuje Błękitną Flagę - międzynarodowy znak jakości - przyznawaną najczystszym i najbezpieczniejszym kąpieliskom. Taki certyfikat mają najlepsze plaże w Australii, Afryce czy na Karaibach. O świnoujskie wybrzeże dba kombajn sprzątający, największa tego typu maszyna w Polsce. Miasto ma też drugie oblicze - portowe. To tutaj mieszczą się baza marynarki wojennej i jeden z czterech kluczowych portów handlowych. I to tutaj rozpoczęła się w zeszłym roku warta 0,5 mld złotych budowa terminalu paliwowego.
5. Tadeusz Jędrzejczak, Gorzów Wielkopolski
W wyborach w 2006 r. wygrał w pierwszej turze. Mimo że czekał go proces.
Przed Sądem Okręgowym w Gorzowie ruszył proces 19 osób oskarżonych w tzw. gorzowskiej aferze budowlanej. Wśród nich znalazł się także prezydent miasta, który - zdaniem oskarżycieli - działał tak, by wyłudzić korzyść majątkową, a miejski budżet miał stracić miliony złotych. Sam prezydent (przez trzy kadencje poseł SLD) nie przyznaje się do winy. A gorzowianie cieszą się z odnowionej starówki, która dotąd straszyła przyjezdnych, i wyremontowanego toru żużlowego. Nad Wartą otwarto w końcu reprezentacyjny bulwar, ruszyła budowa Centrum Edukacji Artystycznej z salą koncertową na 600 osób. W Gorzowie działa też jedyna w kraju dziecięca Mała Akademia Jazzu. Prezydent postarał się o przychylność inwestorów. Miasto otrzymało w zeszłym roku certyfikat Gmina Fair Play, czyli miejsce przyjazne inwestorom. Bezrobocie w połowie tego roku wynosiło niecałe 4 proc.
6. Henryk Słonina, Elbląg
W Elblągu do tej pory inwestowano głównie w hipermarkety. Teraz ma się to zmienić.
Przed dworcem kolejowym stanął zegar słoneczny. Kosztował 100 tys. złotych. Skąd pieniądze na takie ekstrawagancje? Budżet miasta może się pochwalić 20-milionową nadwyżką. W 2009 r. wartość inwestycji miejskich ma wynieść 150 mln złotych. To m.in. za te pieniądze będzie kontynuowana budowa nowej dzielnicy miasta Modrzewiny. Trwają też przygotowania do rekonstrukcji Wyspy Spichrzów, gdzie powstanie replika osady Truso, która od VIII do X wieku istniała nad brzegiem rzeki Drużno. Planowana jest też budowa kompleksu z basenem, gabinetami odnowy biologicznej i salą konferencyjna. Zakupiono już 11 samochodów do przewozu osób niepełnosprawnych, a także utworzono dla nich 590 stanowisk pracy oraz udzielono 111 osobom niepełnosprawnym pożyczek na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Miasto wydaje także encyklopedię "Historia Elbląga"; w ostatnich tomach można przeczytać o budowie nowej starówki - wizytówki miasta, której kamienice powstawały w latach 1995-2005.
7. Adam Fudali, Rybnik
To miasto jest dowodem, że Śląsk to nie tylko kopalnie.
Doskonale funkcjonuje elektroniczna karta miejska, dzięki której można płacić za rozmaite usługi w mieście: przejazdy autobusem, wstęp na basen, parkingi, opłaty skarbowe. W mieście od 1998 roku wprowadzono budowę dróg systemem gospodarczym. Miasto dostarcza materiał i zapewnia nadzór, a mieszkańcy sami wykonują pracę. Poza tym w Rybniku powstał jedyny w Polsce Zespół Szkół Wyższych. Na jednym terenie funkcjonują trzy państwowe uczelnie: Politechnika Śląska, Uniwersytet Śląski, Akademia Ekonomiczna. Prezydent chce dać mieszkańcom możliwość wypowiadania się do jednej z kamer internetowych działających w centrum miasta. Rybniczanie będą mogli opowiedzieć o swoich pomysłach i podzielić się wątpliwościami. Wystąpienia mieszkańców będzie można obejrzeć w internecie. Doskonale funkcjonuje elektroniczna karta miejska, dzięki której można płacić za rozmaite usługi w mieście: przejazdy autobusem, wstęp na basen, parkingi, opłaty skarbowe. W mieście od 1998 roku wprowadzono budowę dróg systemem gospodarczym. Miasto dostarcza materiał i zapewnia nadzór, a mieszkańcy sami wykonują pracę. Poza tym w Rybniku powstał jedyny w Polsce Zespół Szkół Wyższych. Na jednym terenie funkcjonują trzy państwowe uczelnie: Politechnika Śląska, Uniwersytet Śląski, Akademia Ekonomiczna. Prezydent chce dać mieszkańcom możliwość wypowiadania się do jednej z kamer internetowych działających w centrum miasta. Rybniczanie będą mogli opowiedzieć o swoich pomysłach i podzielić się wątpliwościami. Wystąpienia mieszkańców będzie można obejrzeć w internecie.
8. Wojciech Szczurek, Gdynia
Miejsce najlepsze do życia i robienia interesów. Tak przynajmniej wynika z badań i analiz.
I to nie tylko dlatego, że to tutaj jest drugi pod względem wielkości przeładunkowy port w kraju. Żeby zatrzymać kapryśnych biznesmenów, trzeba czegoś więcej. A w Gdyni wiedzą najlepiej, jak to robić. Nowe drogi i obwodnica prowadzą wprost do nowoczesnego parku technologicznego. W zmodernizowanych halach prężnie rozwijają się firmy z branż biotechnologicznych, ochrony środowiska i IT. Liczba 70 innowacyjnych firm, które tam powstały, mówi sama za siebie. Następne już czekają w kolejce. A mieszkańcy odcinają kupony od sukcesów gospodarczych. Bo według badań przeprowadzonych w zeszłym roku przez prof. Janusza Czapińskiego Gdynia to miasto o najwyższym standardzie życia w Polsce. Pewnie dlatego to tutaj zagościła na stałe jedna z najważniejszych imprez muzycznych w Europie: Heineken Open'er Festival - przyciągająca każdego roku 50 tys. fanów. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy docenili swojego prezydenta. Za Wojciechem Szczurkiem w ostatnich wyborach w 2006 roku murem stanęło 85 proc. mieszkańców. I był to najlepszy wynik w kraju.
9. Marek Obrębalski, Jelenia Góra
Jelenia Góra ma wszystkie atuty, by być turystyczno-uzdrowiskową stolicą Sudetów.
Miasto zewsząd otaczają góry kryjące wiele urokliwych miejsc, zamków czy pałaców. W samej Jeleniej Górze znajduje się znany od wieków kompleks uzdrowiskowy Cieplice. Stąd prowadzą drogi do Berlina, Pragi i Wiednia. Dlatego włodarze miasta stawiają na współpracę z zagranicą i przywrócenie dawnej świetności nieco sennemu dziś uzdrowisku.Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to już niedługo turyści polscy i zagraniczni ożywią senne dziś deptaki sudeckiego kurortu. Kilka lat temu Jelenia Góra otrzymała wyróżnienie - Dyplom Europejski. Brukselscy urzędnicy docenili sposób współpracy z siostrzanymi miastami w innych krajach i organizację imprez gospodarczych. To pierwszy krok na drodze do zbudowania silnych powiązań z zagranicznymi partnerami. Mieszkańcy narzekają, że potencjał Cieplic nie jest należycie wykorzystywany. Wspominają czasy, kiedy miasto gościło znane osobistości, w ślad za którymi podążali artyści z całej Polski. Urzędnicy i prezydent Marek Obrębalski wzięli sobie do serca głos obywateli. Magistrat odnowił cztery wieże widokowe, zbudował ośrodek sportów zimowych i przymierza się do projektu centrum rekreacyjnego wykorzystującego wody termalne. W miejskim budżecie znalazły się także fundusze na przywrócenie świetności Teatru Zdrojowego. Jeśli urzędnicy utrzymają dotychczasowe tempo, Jelenia Góra ma szansę stać się gwiazdą regionu.
10. Wojciech Murdzek
Świdnica Niespełna 60-tysięczna Świdnica staje się liderem gospodarczym Dolnego Śląska.
Prezydent Wojciech Murdzek chce do 2015 r. zbudować silny ośrodek łączący przemysł i turystykę. I jest na najlepszej drodze do realizacji swoich planów. Zamiast ulec marazmowi dotykającemu wiele pozostałych miast regionu, Świdnica wykorzystuje atuty - bogate tradycje kupieckie i nieodległe sąsiedztwo Wrocławia. Odkąd Świdnica znalazła się w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Invest Park, w mieście na dobre zagościły międzynarodowe koncerny. W nowo powstałych fabrykach takich potentatów, jak Palmolive czy Electrolux zatrudnienie znalazło wielu mieszkańców miasta. Stopa bezrobocia spadła do 5 proc. Świdnica może pochwalić się też pierwszym w Polsce programem licytacji czynszów ułatwiającym otrzymanie mieszkania komunalnego. W podupadającym do niedawna miasteczku coraz liczniej pojawiają się turyści. Odkąd Świdnica wygrała międzynarodowy konkurs na najlepiej oświetlone miasto, prezydenci okolicznych miejscowości z zazdrością patrzą na jaśniejącego sąsiada.
11. Andrzej Dziuba, Tychy
Na czarnym od węgla Śląsku robi się zielono. Za sprawą miasta Tychy.
Tychy mogą się poszczycić tytułem Solidny Eko Partner, przyznawanym przez Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Miasto wyróżniono za wprowadzenie nowoczesnych technologii w segregacji odpadów oraz budowę kanalizacji deszczowej i sanitarnej na obrzeżach miasta. Inwestycja ta była największą w dziejach miasta. Wyróżniono także program ograniczania gazów cieplarnianych w domkach jednorodzinnych. Stare kotły węglowe wymieniono na takie, które spalają ekologiczny węgiel.Dbałość o ekologię i atrakcyjne położenie wolnych terenów sprawiły, że Tychy stały się najpopularniejszym po Katowicach miejscem inwestycji mieszkaniowych w aglomeracji śląskiej. Ale w Tychach budują nie tylko domy. Już niedługo w mieście ma powstać aż 11 rond.
12. Konstanty Dombrowicz, Bydgoszcz
W Bydgoszczy położenie nad rzeką zaczyna się traktować jako zaletę, a nie kłopot .
Przed miesiącem w Bydgoszczy, nad Brdą, odbyła się wielka uroczystość - zaślubiny z wodą nowego statku pasażerskiego. To unikatowa jednostka - jedyny w Europie tramwaj wodny w całości napędzany energią słoneczną. Mieszkańcy Bydgoszczy pieszczotliwie nazywają go słonecznikiem. 28-osobowym statkiem można pływać na trasie Bydgoskiego Tramwaju Wodnego, a koszt przejazdu wynosi tyle, co cena biletu komunikacji miejskiej. Już w przyszłym roku ma się pojawić druga jednostka tego typu.Również w przyszłym roku ma ruszyć modernizacja nabrzeża, mogąca stanowić przykład dla innych nadrzecznych miast w Europie. Po jej ukończeniu nabrzeże Starego Kanału ma przypominać nowojorski Central Park. Powstaną alejki i ścieżki rowerowe. Dłużej trzeba będzie poczekać na rewitalizajcę Wyspy Młyńskiej, jednak już za trzy lata ma ona przyćmić poznański Stary Browar. Planowane tam inwestycje mają łączyć funkcje handlowe, promocji sztuki i deweloperskie. Ich przewidywany koszt to ok. 300 mln złotych. Wszystkie te działania być może zmienią smutny fakt, że - jak wynika z badań - jednej trzeciej Polaków Bydgoszcz nie kojarzy się z niczym, a część ankietowanych twierdzi, że leży ona nad morzem. A przecież właśnie w tym mieście odbywa się zlot fanów popularnego serialu "M jak Miłość".
13. Piotr Krzystek, Szczecin
Od kiedy w Szczecinie rządzi Piotr Krzystek, miasto wypłynęło na szerokie wody. I bierze kurs na Zachód.
Licząc na bliskie związki z Berlinem, Szczecin chce wkrótce stać się europejskim centrum usług informatycznych, badawczych i telefonicznych. Prezydent już przygotował obszerną listę zadań, które pozwolą zbudować nad Odrą drugą Dolinę Krzemową. Na czele listy znalazła się budowa pięciu nowoczesnych biurowców i rozbudowa parku naukowo-technologicznego. Nowoczesna infrastruktura wsparta szybkim połączeniem kolejowym z Berlinem przyciągnie biznesmenów i inwestorów z całej Europy. Pracować dla nich będą najlepsi studenci kierunków technicznych. Z myślą o nich miasto chce najzdolniejszym ufundować stypendia. W 2011 roku ma się zakończyć budowa inkubatora technologicznego Pomerania. To szansa na start i rozwój małych firm zajmujących się zaawansowanymi technologiami. Na razie w zeszłym roku na szczecińskiej redzie zacumowały w ramach The Tall Ships' Races 2007 największe żaglowce świata. Jeśli pomyślne wiatry będą wiać nadal, może wkrótce w stolicy Zachodniopomorskiego zakotwiczą również wielcy inwestorzy.
14. Jerzy Kropiwnicki, Łódź.
Łódź wyrasta na przemysłowego tygrysa i szybko nadrabia stracony czas.
Jeszcze kilka lat temu Łódź, nazywana kiedyś polskim Manchesterem, była miastem beznadziei: upadł przemysł odzieżowy, pojawiły się dwucyfrowe bezrobocie i niszczejące fabryki. Dziś miasto na powrót staje się ziemią obiecaną. Niedawno "Financial Times" uznał Łódź obok Warszawy i Krakowa za najbardziej rozpoznawalne polskie miasto na świecie. Galeria handlowo-rozrywkowa Manufaktura zbudowana w XIX-wiecznej fabryce Izraela Poznańskiego zajmuje obszar 27 ha i najlepiej obrazuje metamorfozę miasta. Industrialny klimat okazał się największym atutem miasta. Mieszkalne lofty powstające w znanych z powieści Reymonta fabrykach kupują nawet przybysze z zagranicy. Dzięki swojej aktywności ekonomicznej Łódź trzy razy z rzędu zdobyła tytuł Gmina Fair Play i została wyróżniona tytułem Złota Lokalizacja Biznesu.
Prezydent Jerzy Kropiwnicki (ZChN) od 2002 r. Liczba ludności 753 tys. Bezrobocie 6,5 proc. Budżet 2,3 mld zł. Wydatki inwestycyjne 596 mln zł
15. Mirosław Milewski, Płock.
Dawna stolica Mazowsza od kilku lat bujnie rozkwita.
Miasto ma jeden z najnowocześniejszych systemów monitoringu w Polsce. Zaledwie w ciągu dwóch lat przestępczość zmniejszyła się o 30 proc. Na czystych i bezpiecznych deptakach świeżo wyremontowanej starówki w każdej chwili można bezprzewodowo połączyć się z internetem w 46 punktach hot spot. Z miejskiego internetu cieszą się mieszkańcy i biznesmeni coraz chętniej inwestujący w Płocku. Płock niezmiennie od czterech lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingu pisma samorządu terytorialnego "Wspólnota" za najlepsze inwestycje w infrastrukturę techniczną miasta. Na miano lidera inwestycyjnego Płock zasłużył sobie rozbudową sieci dróg i udostępnionym w zeszłym roku największym w Polsce podwieszanym mostem łączącym brzegi Wisły.
http://www.newsweek.pl/ar...wielkie,30948,1Mumin, przeczytałam artykuł, który zapodałeś i cóż, smutno się robi, bo do Katowic mam niesamowity sentyment, ale jak patrzę na Wrocław to trochę mniej mi żal.
Grzona - Czw 18 Gru, 08 11:07 pm
Może wyjaśnisz dlaczego ?
Bo jest mniej śmieszny i przynajmniej potrafi udawać kompetentnego w niektórych kwestiach.
BTW. Nigdy nie zapomnę miny Pietrzykowskiego jak na debacie o Silesii prof. Wróbel zadał mu pytanie.
[ Dodano: Czw 18 Gru, 08 11:19 pm ]
agata - Sro 07 Sty, 09 11:57 am

W Pyrzowicach abstrakcja pokonała Pegaza
Tomasz Głogowski
Lotnisko w Pyrzowicach ma wreszcie logo. To czterokolorowa litera K zakończona delikatnym skrzydłem. - Logo nieprędko się zestarzeje - chwalą specjaliści. Zmieniła się też nazwa lotniska na Katowice Airport.
Mało kto wie, ale jeszcze do niedawna oficjalna nazwa naszego lotniska mogłaby znaleźć się w Księdze rekordów Guinnessa pod hasłem największe absurdy. W oficjalnych dokumentach musiano bowiem używać pełnej formy, czyli... "Górnośląskie Towarzystwo Lotnicze SA zarządzające Międzynarodowym Portem Lotniczym Katowice w Pyrzowicach". Trudno to napisać, a co dopiero powiedzieć. Nic więc dziwnego, że władze lotniska postanowiły zmienić nazwę na krótszą i od początku stycznia wprowadzono "Katowice Airport". - Będzie wprowadzana sukcesywnie i za kilka miesięcy już na dobre zastąpi starą - mówi Cezary Orzech, rzecznik lotniska.
Pyrzowice mają też wreszcie logo. To czterokolorowa litera K, zakończona delikatnym skrzydłem lub - jak kto woli - statecznikiem samolotu. Znak zaprojektowała warszawska agencja Mamastudio, a prace nad logo trwały dziesięć miesięcy. Najpierw ogłoszono przetarg, do którego zgłosiły się aż 23 agencje, a gdy wybrano już wykonawcę, wstępne projekty podczas tzw. badań fokusowych pokazano tysiącu osobom w kilku grupach wiekowych. Badania przeprowadziła firma ARC Rynek i Opinia zarówno w Katowicach, jak i w Warszawie. - Pozwoliły na wybór najlepszego logo spośród zaproponowanych przez agencję. Wybrane kolory nie tylko doskonale komponują się z barwami województwa śląskiego, ale jednocześnie nawiązują do trzech segmentów rynku lotniczego: ruch biznesowy to kolor niebieski, czarterowy - kolor żółty, a niskokosztowy, czyli związany z tanimi liniami lotniczymi, to kolor zielony - mówią pracownicy Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego i dodają, że litera K wskazuje na Airport Katowice jako punkt docelowy, do którego się lata lub z którego się odlatuje.
Nowe logo chwalą też specjaliści. Profesor Adam Romaniuk z Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach mówi, że jego zdaniem znak jest nowoczesny i oryginalny. - Jest w nim pewna nuta abstrakcji, ale dzięki temu logo nieprędko się zestarzeje - przewiduje prof. Romaniuk i dodaje, że właśnie kryterium aktualności sprawiło, że już na wstępnie odrzucono wszystkie prace nawiązujące do tradycyjnych symboli, np. latającego Pegaza. - Dobrze dobrano też kolory, które podczas badań fokusowych określano jako przyjemne i bezpieczne. A właśnie te cechy powinny kojarzyć się z lotniskiem i samolotami - dodaje profesor.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
w końcu oficjalne logo związane z Katowicami, które mi się podoba
moze focusy faktycznie mają jakieś znaczenie?
Cathy - Sro 07 Sty, 09 2:36 pm
i niepoleganie tylko na Eskadrze
paperCUT - Sro 07 Sty, 09 3:41 pm
w końcu oficjalne logo związane z Katowicami, które mi się podoba
i niepoleganie tylko na Eskadrze
No właśnie, fajne, bo nie Eskadra robiła
Nie powala na kolana, ale jest po prostu dobre. Ten niebieski niby-pegaz przypomina mi pomnik powstańców śląskich, jeżeli to celowy zabieg, to wielki plus za wykorzystanie jednego z symboli Katowic
Grzona - Sro 07 Sty, 09 5:32 pm
Jest fajne. Tylko nie wiem gdzie tam pegaz? Ja chyba ślepy jestem...
A to skrzydło sam nie wiem czy bardziej mi przypomina pomnik powstańców, czy komin fabryczny i unoszący się z niego dym. Bardziej mi się podoba ta pierwsza ewentualność.
Cathy - Sro 07 Sty, 09 6:46 pm
przeca to skrzydło samolotu!
agata - Sro 07 Sty, 09 6:51 pm
przeca to skrzydło samolotu!
statecznik moja droga
paperCUT - Sro 07 Sty, 09 8:15 pm
Mumin - Sro 07 Sty, 09 10:41 pm
Przełomowa inwestycja :
http://miasta.gazeta.pl/k...sie_oplaci.html
Grzona - Sro 07 Sty, 09 10:44 pm
Realizacja kiedy? 2030? Czy raczej 50?
Ale pomysł git.
agata - Sro 07 Sty, 09 10:50 pm
nauczcie się wklejać treść artykułów do posta.
były moderator, a błędy nowicjusza
Mumin, popraw się od razu
tory pod ziemią jak najbardziej, byle nie śmierdziało jak na centralnym w stolicy.
Karl - Sro 07 Sty, 09 10:59 pm
Coś zaczyna mi podpadać Konieczny. Czyżby wyczuł, że nowa przestrzeń to eldorado dla architektów? Tak w ogóle to art pasowałby bardziej do tematu o dworcu.
agata - Sro 07 Sty, 09 11:02 pm
A sama znowu parę postów wyżej wkleiłaś artikla bez linka .
podałam źródło i cały artikel
[ Komentarz dodany przez: elle87: Czw 08 Sty, 09 8:27 am ]
Mumin - Pią 23 Sty, 09 12:00 am
Katowice: Piotr Uszok przespał koniunkturę
Przed ostatnimi wyborami Piotr Uszok, prezydent Katowic, obiecywał przebudowę centrum. To był gwóźdź jego programu wyborczego. Teraz może się okazać gwoździem do jego politycznej trumny, bo wszystko wskazuje na to, że do końca kadencji w tym miejscu nie stanie ani jeden budynek
Nawet bliscy współpracownicy prezydenta w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że jeśli w 2010 roku w centrum Katowic nie będzie trwała przebudowa centrum, Uszok może mieć problem, by ponownie wygrać wybory.
- Prezydent musi się przygotować na poniesienie konsekwencji niespełnienia kluczowej obietnicy - mówi Michał Jędrzejek, radny ze Śląska XXI.
Trzy lata temu ogłoszono wyniki konkursu na przebudowę śródmieścia. Wygrał projekt architekta Tomasza Koniora. Według jego wizji kluczowe były zmiany na alei Korfantego - tu miało się skupiać życie Katowic. Po zachodniej stronie miały powstać nowe budynki o łącznej powierzchni 220 tys. m kw. - biura, mieszkania, sklepy, restauracje. W 2007 roku urzędnicy pojechali na targi nieruchomości do Cannes. Przywieźli stamtąd świetne wiadomości: przebudową centrum zainteresowanych było ponad sto firm!
Ale mijały miesiące i kiedy cały świat inwestował na potęgę, w Katowicach nic się nie działo. Nie było pełnomocnika ds. przebudowy, nikt nie finalizował rozmów z potencjalnymi inwestorami, nie było wreszcie studium aeronautycznego, a bez tego nie można budować drapaczy chmur.
Kiedy widać już było pierwsze oznaki kryzysu na rynku nieruchomości, pod koniec lata zeszłego roku Uszok wreszcie ogłosił, że czeka na pisemne propozycję inwestorów. Ogłoszenia ukazały się w prasie, na internetowej stronie miasta, wysłano je też do ok. 150 firm krajowych i zagranicznych.
- Niestety, na nasze zaproszenie nie odpowiedziała żadna firma - przyznaje dziś Krzysztof Rogala, pełnomocnik prezydenta ds. przebudowy strefy rondo-rynek. Wyjaśnia, że urząd miasta miał pecha. Ze swoją ofertą trafił na początek kryzysu, potem już z każdym miesiącem informacje ze świata finansów i gospodarki były coraz gorsze. Efekt? Nawet nie ogłoszono konkursu na wybór inwestora strategicznego dla tego projektu. - Nastroje na rynku poprawią się nie wcześniej niż jesienią. Wtedy możemy ogłosić konkurs - mówi Rogala.
Chociaż większość ekonomistów uważa, że najgorsze dwa lata dopiero przed nami, Rogala nie wierzy w czarny scenariusz, że nikt nie będzie chciał tu zainwestować. - Na pewno będą chętni. Mogą zainwestować przede wszystkim te spółki, które centrale mają za granicą. Na razie milczą z ostrożności, którą wymusza kryzys - przekonuje.
Architekt Tomasz Konior, autor projektu przebudowy śródmieścia, nie chce komentować tych informacji, ale po krótkiej rozmowie telefonicznej odnieśliśmy wrażenie, że jest załamany.
Ostro atakuje Uszoka Adam Warzecha, szef klubu radnych PO: - Wysyłanie pism do firm to kpina. W urzędzie miasta trzeba było zatrudnić człowieka, który powinien latać po całej Europie i wszędzie gdzie się da sprzedawać pomysł miasta. Z ludźmi trzeba się spotykać, spotykać i jeszcze raz spotykać. A dopiero potem mówić, że coś się nie udało.
Również Jędrzejek twierdzi, że miasto źle się przygotowało do realizacji planów przebudowy. - Poszukiwanie inwestorów trzeba było zlecić wyspecjalizowanej firmie i nie oszczędzać na tym. Teraz, gdy w mediach słyszymy o kryzysie, to tych inwestorów może już nie być.
Arkadiusz Hołda, katowicki deweloper, też nie kryje zdenerwowania. - To tragedia. Miasto przespało czas dobrej koniunktury i to będzie pokutowało bardzo długo. Nie wiem tylko, czy ktoś wystawi za to rządzącym rachunek - zastanawia się Hołda.
Tymczasem Rogala zapewnia, że miasto robi swoje. Planuje... przebudowę placów, ulic, chodników oraz infrastruktury w centrum. Pytanie, czy to wystarczy, żeby Uszok wygrał kolejne wybory?
http://miasta.gazeta.pl/k...oniunkture.html
Cathy - Sob 24 Sty, 09 9:45 pm
Planuje... przebudowę placów, ulic, chodników oraz infrastruktury w centrum.
brawo.
Planujmy dalej, a tymczasem Kraków i Wrocław będę ściągały kolejnych inwestorów, rozbudowywały biurowce i apartamenty* oraz przyjmowały do siebie Górnoślązaków, którym znudziło się czekanie na lepsze czasy w rodzinnych stronach.
Poza tym co z tego, że Uszok nie wygra kolejnych wyborów, skoro jego ew. następca nie cofnie czasu i przyjdzie mu zarządzać miastem w latach kiedy nawet poważne firmy, a te z zagranicznym kapitałem to już w ogóle, będę leżeć i kwiczeć kombinując jak utrzymać dotychczasowe oddziały i nie pozwalniać ludzi, a nie myśleć o rozbudowie.
* Łódź wypłynęła na loftach; mimo że generalnie miasto jest obskurne i brzydkie, ale wykorzystali koniunkturę na rynku, ściągnęli ludzi i z ruin powstały pokazowe na całą Polskę mieszkania; gdzie w tym czasie były Katowice z mnóstwem opuszczonych fabryk, kopalń i magazynów?
Graham - Nie 25 Sty, 09 4:39 pm
Pomysł z tunelem ciekawy, ale nie wiem czy się go kiedyś doczekamy. Uszok przegapił wiele okazji do zrobienia z Katowic miasta przyciągającego ludzi, a najważniejsze to było chyba to:
Katowice tracą inwestycję za pół miliarda
Przemysław Jedlecki n2007-05-11, ostatnia aktualizacja 2007-05-11 21:40
W miejscu starego kąpieliska Bugla zagraniczna firma chciała wybudować czterogwiazdkowy hotel i kompleks basenów za ponad 500 mln zł. Wszystko miało być gotowe przed Euro 2012. Nic z tego. Plan storpedował prezydent Katowic Piotr Uszok.
Niemiecka spółka Planungsbüro Kott chciała gruntownie przebudować katowickie kąpielisko Bugla, które powstało jeszcze przed II wojną światową i lata świetności ma już za sobą. Na inwestycję o roboczej nazwie "Termy-Bugla" planowała wydać 136 mln euro.
Kąpielisko jest w fatalnym stanie. Kilka lat temu rozebrano 10-metrową wieżę do skoków. Z atrakcji zostały tylko boiska, kort tenisowy, stół do ping-ponga i miejsce do grillowania. Niemiecka firma chciała to zmienić. Planowała postawić czterogwiazdkowy hotel z salami konferencyjnymi i całoroczny park wodny. Hitem miał być też specjalny basen do nurkowania o głębokości 20 metrów z imitacjami raf koralowych. Poza tym sauny, jacuzzi i gabinety masażu. Latem mieszkańcy Śląska mogliby się kąpać na sztucznej lagunie otoczonej plażami. Gdyby komuś znudziły się kąpiele, to mógłby także pograć w kręgle czy pójść na dyskotekę. Całości miał dopełniać basen olimpijski z trybunami dla 3,5 tys. widzów. Pracę miało tu znaleźć prawie 500 osób.
Pomysł z początku spodobał się urzędnikom. Józef Kocurek, wiceprezydent Katowic, stwierdził nawet, że miasto traktuje tę inwestycję jako jedną z najważniejszych. - Mamy już zagwarantowany kredyt na 100 mln euro. Budowę moglibyśmy rozpocząć jeszcze w tym roku i zakończyć w ciągu trzech lat - mówi Eugeniusz Kozłowski, przedstawiciel inwestora. Jest przekonany, że Termy-Bugla cieszyłyby się wielkim powodzeniem. - Obok jest autostrada, a w promieniu 100 km od Katowic mieszka 9 mln ludzi - mówi Kozłowski.
Z planów firmy jednak nic nie wyjdzie, bo prezydent Uszok nie zgadza się, by w miejscu Bugli stanął tak nowoczesny obiekt - promuje wizję zbudowania kompleksu rekreacyjno-sportowego przy ul. Zgrzebnioka na Brynowie.
Na razie nie wiadomo jednak nawet, kto miałby weń zainwestować.
Zdaniem Uszoka wybudowanie dwóch podobnych obiektów niedaleko siebie miałoby katastrofalny wpływ na ich opłacalność. Nie chce też zamykać Bugli na czas budowy. - Baseny na Brynowie nie byłyby dla nas żadną konkurencją. W tej sytuacji poważnie zastanawiamy się nad przeniesieniem inwestycji do innego miasta - mówi Kozłowski.
Źródło: Gazeta Wyborcza - Katowice
Ten człowiek postradał zmysły. Troskliwy prezydent nie chce dopuścić by 2 konkurencyjne firmy zabiegały o klientów. To jest śmieszne.
Niemiecki architekt i inwestor chciałby zamienić katowicką Buglę w bajkowy obiekt
Największy w Europie basen do nurkowania, plaża z ogrzewanym piaskiem znad Bałtyku, termy, ekskluzywny hotel, dyskoteka, palmiarnia, SPA - to tylko cześć atrakcji rozrywkowo-rekreacyjnego obiektu, który w przyszłości mógłby stanąć na terenie katowickiego kąpieliska Bugla.
Mógłby, bo władze miasta nie są zainteresowane inwestycją, i mają swoje powody. - Inwestorzy, których zainteresowałem swoim pomysłem, początkowo chcieli, aby kompleks powstał na Węgrzech, ale przekonałem ich, żeby postawili na Śląsk - opowiada Markus Kott, autor projektu, architekt i inwestor pochodzący spod Raciborza, zamieszkały w Niemczech.
Uparł się na Brynów podczas gdy chcieli wybudować ogromny kompleks przy autostradzie na Bugli. Wyobrażacie sobie to? Coś takiego nie może leżeć na Brynowie, to olbrzymie przedsięwzięcie, Bugla to było idealne miejsce. Naprawdę staram się zrozumieć -dlaczego, ale nie potrafię.
Cathy - Pon 26 Sty, 09 2:01 pm
W Katowicach powstanie 6 biurowców klasy A
Do końca 2010 roku w Katowicach zostanie wybudowanych i oddanych najemcom do użytku 6 biurowców klasy A.
Zdaniem Aleksandry Malanowicz, starszego konsultanta z katowickiego biura firmy King Sturge, która zajmuje się doradztwem na rynku nieruchomości, to się może jednak zmienić w związku z zaostrzeniem kryteriów przyznawania kredytów przez banki na realizację inwestycji.
- Przy realizacji projektów biurowych, kluczowym jest otrzymanie finansowania przez deweloperów – mówi Malanowicz. - Zabezpieczenie finansowania, daje pewną gwarancję, że budynek powstanie w założonym czasie. Dodatkową, ważną kwestią w realizacji projektów jest procent podpisanych przez deweloperów umów przedwstępnych na wynajem powierzchni biurowej (tzw. pre-lease), których procent wymagany przez banki jest obecnie na poziomie 30-50 proc. w stosunku do całej powierzchni budynku. To powoduje, że realizacja niektórych projektów przesuwa się w czasie - dodaje.
Jak twierdzi Malanowicz, obecny kryzys powoduje, że firmy wstrzymują inwestycje lub plany rozwoju, szukając oszczędności, choć sam kryzys niektórych z nich jeszcze nie dotyka bezpośrednio. Wywołana przez obecną sytuację niepewność powoduje, że w wielu firmach decyzje są wstrzymywane, odkładane lub proces ich podejmowania znacznie się wydłużył.
- Katowice, jako miasto rozwijające się bardzo dynamicznie, jest obserwowane przez firmy „z zewnątrz”. Mam tutaj na myśli przede wszystkim firmy z sektora BPO, czyli business process offshoring / outsourcing, które wykonują zlecenia dla innych firm szukających w chwili obecnej oszczędności. Postrzegają one Katowice jako potencjalną lokalizację swojego biznesu, przede wszystkim ze względu na dużą liczbę nowopowstającyh projektów biurowych oraz dostępność siły roboczej, czyli głównie studentów i absolwentów, których na Śląsku jest ponad 150 tysięcy – mówi Malanowicz.
Rynek biurowy w Katowicach nie jest tak rozwinięty, jak na przykład we Wrocławiu czy Krakowie, nie wspominając o Warszawie. W stolicy Górnego Śląska na chwilę obecną istnieją zaledwie dwa biurowce klasy A (Altus i Chorzowska 50). Łączną powierzchnia biurowa budynków klasy A, B+ i B w Katowicach szacuje się na około 190 tys. m kw.
Do końca 2010 r. ma powstać w Katowicach 6 nowych biurowców klasy A o łącznej powierzchni do wynajęcia na poziomie około 73,3 tys. m kw. Są to kompleksy:
- Silesia Towers (wyższa wieża będzie miała 34 kondygnacje) – pierwsza faza będzie oddana w 2010 roku i dostarczy około 20 tys. m. kw.,
- Atrium – około 11,8 tys. m kw., planowane ukończenie w maju 2009 r.,
- Katowice Business Point - około 17,5 tys. m kw., planowane ukończenie pod koniec 2009 r.,
- Centrum Biurowe Francuska – pierwsza faza obejmująca budynek A, udostępni około 11 tys. m kw., planowane ukończenie w pierwszym kwartale 2010 r.,
- Reinhold Center - około 8 tys. m kw. w pierwszej fazie, planowane ukończenie we wrześniu 2009 r.,
- Brynów Center – około 5 tys. m kw., planowane ukończenie to III/ IV kwartał 2010 r.
- Obecne spowolnienie gospodarcze na pewno zweryfikuje rynek deweloperski. Mamy jednak nadzieję, że w przypadku Katowic nie wstrzyma zbyt wielu projektów biurowych, o których już tak długo się mówi – podsumowuje Aleksandra Malanowicz.
http://budownictwo.wnp.pl...0582_1_0_0.html
koza1981 - Wto 12 Maj, 09 3:52 pm
Wiem, że to dość luźno związane z tematem, ale...
http://www.mmsilesia.pl/5...ictChanged=true
Marek Krajewski przeniósł Mocka poza Wrocław. Do Lwowa i Katowic!
Eberhard Mock tropi również w Katowicach ...
Takiego obrotu sprawy nie spodziewali się nawet najlepiej zorientowali fani powieści Marka Krajewskiego. Spora część jego najnowszej powieści rozgrywa się na terenie przedwojennych Katowic.
Najnowsza opowieść Marka Krajewskiego nie ma w tytule słowa "Breslau", a to dlatego, że większość akcji autor przeniósł do Lwowa. Tam wraz z polskim policjantem Edwardem Popielskim tropi "Minotaura", mordercę młodych kobiet. Mock trafia do Galicji dlatego, że jedno z morderstw popełniono we Wrocławiu. Ale tym razem miasto nad Odrą gra w powieści rolę epizodyczną.
Co ciekawe, oprócz uliczek, knajp, podziemi i restauracji lwowskich, główni bohaterowie powieści odwiedzają również zakamarki przedwojennych Katowic. Wiedzie ich tutaj jeden z tropów oraz dwójka osób zamieszanych w śledztwo. Górnemu Śląskowi Krajewski poświęca dobre kilkadziesiąt stron. Nie bez trudu udaje im się przekonać do współpracy policję Autonomicznego Województwa Śląskiego, ale śląski trop może być kluczowym w rozwiązaniu zagadki Minotaura.
Mock nocuje wraz z Popielskim w hotelu Monopol, spaceruje po ulicy Stawowej, odwiedza komisariat policji przy Młyńskiej a wraz z asystentem przydzielonym mu ze Śląskiej policji - przodownikiem Franciszkiem Wybrańcem, odwiedza nawet Bogucice i familoki przy ul. Żogały i Piotra. Mock zakochuje się w Katowicach i twierdzi, że to miasto święcie przypomina mu jego Breslau. Zachwyca się budynkiem gimnazjum przy ul. Mickiewicza a nawet korzysta z usług tutejszych domów publicznych (Mock znany jest z zamiłowania do łaciny i pięknych kobiet).
wielokulturowe tygle, dwujęzyczne historie. Pokazując Wrocław obok Katowic chciałem te światy przywołać do życia na nowo, bo już nie istnieją. A Górny Śląsk interesował mnie szczególnie, poprzez odmienność od typowo polskiej kultury - mówi Marek Krajewski w rozmowie z MMSilesią.
- Czy Pan odwiedził Katowice osobiście, czy przeszedł się po mieście zanim przeniósł Pan tam Eberharda Mocka? - pytam pisarza, na co ten stanowczo odpowiada, że tak i to nawet kilka dni.
- Byłem w Katowicach przez jakiś czas. Sam. Spacerowałem po mieście, tworzyłem dokumentację do powieści. Mam zwyczaj robić zdjęcia miejscom, które chce przenieść na karki papieru oraz robić krótkie notatki głosowe.
Krajewski jeździł po mieście taksówkami i szukał inspirujących go miejsc. Jedno z takich miejsc znalazł pomiędzy familokami Bogucic.
- Odwiedziłem Bogucice, ulicę Żogały i umiejscowiłem tam sporą część katowickiego wątku. Skrupulatnie opisałem okolice kościoła i szpitala. Sporo czasu spędziłem w bibliotece, studiująca stare mapy miasta. Mam bardzo dobrą dokumentację Katowic - wyjaśnia Krajewski. - Ujęła mnie również szkoła podstawowa przy ul. Stawowej i budynek liceum przy ul. Mickiewicza - przypomina mi wrocławski Wydział Psychologii UW - opowiada Krajewski.
Mock i Popielski przyjeżdżają do Katowic ze Lwowa. Tam też wracają, by kontynuować śledztwo. Wiedząc o popularności książek Krajewskiego w realizacji lwowskiego wątku autorowi pomógł sam Mer Lwowa i wielu pasjonatów tego miasta. Powieść "Głowa Minotaura" dostępna jest w księgarniach od 6 maja tego roku.
Mayday Polska 2007 - Spodek, Katowice - 10-11-2007
WIECZÓR CZARNOBYLSKI w Katowicach 04.12.2006 godz.18.00
Blood Velvet Fetish Party @ "Gugalander", Katowice 9.08.2007
S3 (Silesian Sound Shock): electrorock party: 4.11: Katowice
newb question
wow 2 4 3 very high ee5
oleander norma czy cos z nim nie halo
szkoleniowy;urlop
jak sie nazywa sie program do vice city
arhiwum kombi muzyka mp3
uklad nerwowy somatyczny
freelander 2 0 d
piB3ka noBFna liga holenderska
Baza tematów z for dyskusyjnych - Index